O KOLEKCJI SŁÓW KILKA…

Kolekcja „Skrojone Historie” to opowieść o upcyklingu. Tkanki nie miałby sensu będąc projektami uszytymi z identycznych belek materiałów.  Zwrot ku przetwarzaniu,   a nie generowaniu nowych odpadów to najlepszy krok, jaki mogłam podjąć w swojej działaności. Dzięki temu czuję, że moja praca ma sens. Produkty, które u mnie kupujecie niosą za sobą ciekawe historie, moje serduszko i emocje, które wkładam w to wszystko każdego dnia. Stworzone przeze mnie nerki i torby zostały uszyte z ubrań oraz tkanin znalezionych w lumpeksach. Każdy produkt jest niepowtarzalny, a krojąc kolejne materiały i układając je w całość, na myśl przychodziły mi różne skojarzenia: natura, góry o różnych porach roku, piękne filmy, Ludzie, których poznałam. (Nie)zwykła codzienność.

Te mniej lub bardziej charakterystyczne momenty z mojego życia zapadają mi w głowie, a potem przenoszę je na moje projekty- czasami konkretne pomysły przychodzą kiedy leżę w łóżku i nie mogę zasnąć, innym razem- kiedy jadę metrem albo spaceruję po Warszawie, a wreszcie czasem dopiero kiedy zabieram się za tworzenie kolekcji i z nożyczkami w dłoni stoję przed regałem przepełnionym kolorowymi materiałami. Potem, tnąc kolejne spodnie i koszule myślę o tym kto w nich chodził, jak długo mu służyły, skąd do mnie przywędrowały.

Myślę też o tym kto i jakim kosztem uszył ubrania, które ja teraz przerabiam.

Konsumpcjonizm w modzie generuje conajmniej dwa duże problemy- kupując dużo, u masowych producentów przyczyniamy się do produkcji ton śmieci (które nie ulegną rozkładowi przez najbliższe 400- 500 lat) oraz zezwalamy tym samym na nieludzkie warunki panujące w szwalniach w krajach, skąd te ubrania do nas przychodzą. Budynki grożące zawaleniem, zanieczyszczone od barwników rzeki czy niskie płace pracowników to tylko wierzchołek góry lodowej. Wiem, że trudno jest kontrolować każdy zakup- zdrowa żywność, ekologiczne kosmetyki, trwały sprzęt elektroniczny, świadoma moda- żeby znać się na tym wszystkim i zawsze wybierać dobrze człowiek musiałby poświęcić na czytanie blogów, ulotek i recenzji chyba całe swoje życie.

Sama interesuję się ubraniami, etyczną modą, więc teoretycznie powinno być mi łatwiej. Nic bardziej mylnego! W ostatnich latach pracowałam też jako jako kostiumografka. Bardzo dużo myślałam o działaniu sieciówek- zwłaszcza kiedy sama będąc w „Jaskini Wroga”, przykładałam kartę do terminala, bo trzeba było na szybko kupić sukienkę dla Aktorki. Bardzo źle się z tym czułam (i nadal żałuję pewnych decyzji) winiąc siebie, że nie starczyło mi czasu na znalezienie etycznej alternatywy. Czasu nie cofnę i teraz mogę tylko pomagać innym w świadomym wyborze przy zakupach.

Recept na ten złożony problem jest wiele, ale według mnie najważniejsza to – nie wdając się w szczegóły takie jak skład materiałów (to temat na inny post), po prostu NIE WYRZUCAJMY! Tylko naprawiajmy, przerabiajmy… Nawet rzeczy kupione w sieciówkach mogą nam posłużyć trochę, jeśli przemyślimy ten zakup, a jeżeli po jakimś czasie nam się zepsuje- zaniesiemy do krawcowej za rogiem (póki jeszcze tam jest- przez to że wyrzucamy a nie naprawiamy- niektórzy tracą pracę).

Sama tworząc tkanki bardzo chciałabym żebyście kupili u mnie produkty na lata, a nie na lato- zawsze chętnie naprawię, zmienię, udoskonalę, żeby nerka czy torba się jak najdłużej nosiły.